W Zakopanem już nigdy nie spotkałem Pani Marii Niekrasz. W listach do mnie tłumaczyła, że stan jej zdrowia nie pozwala na takie długie i męczące podróże.

Później byłem na pogrzebie Pani Marii Kasprowiczowej. W jakiś czas potem zmarła Pani Nieta.

A i na Herendzie nie ma już trzech wspaniałych kotów, nasturcje kwitną nie tak, jak kwitły wtedy. I zmieniło się tam już wszystko...

Odeszło w inne Doliny tylu moich nauczycieli gimnazjum. Dziś wiem, że wszyscy byli wspaniali. Najczęściej jednak staje mi przed oczami Wielka Dama – Pani Maria Niekrasz...

Our website is protected by DMC Firewall!