Przez granicę na Łysej Polanie przepuszczano tylko transporty wojskowe. Nawet w wysoko położonym  Zębie słychać było dudnienie jadących poronińską drogą czołgów i samochodów naszej armii, która zmierzała do Czechosłowacji, by tam bronić socjalizmu.

Pod koniec tamtego sierpnia, wracając do siebie, do ukochanego Zębu, postanowiłem zajrzeć na Harendę. Wiedziałem, że Marusia miała po złamaniu nogę w gipsie, a Nieta na pewno ciekawa była, co słychać na Krupówkach.

Obie Panie siedziały z tyłu domu i wygrzewały się w słońcu, które już chyliło się ku zachodowi. Pani Marusia uśmiechnęła się i spytała:

A gdzie masz Panią Marię?

Wyjechała parę dni temu – odpowiedziałem.

Szkoda, wielka szkoda – cicho wyszeptała.

Our website is protected by DMC Firewall!