Kiedy teraz przechodzę ulicą Śląską i mijam budynek dawnego Liceum Ogólnokształcącego imienia Tadeusza Kościuszki, cisną się we mnie wspomnienia sprzed wielu, wielu lat. Przywołuję z pamięci zdarzenia z uczniowskich czasów, a przed oczami moimi stają profesorowie uczący mnie w tamtych klasach, którzy mieli ze mną zawsze wiele kłopotów.

Pamiętam o ciągle zabieganej i roztargnionej Pani Helenie Kozakiewiczowej – polonistce, której przypadkowo, zbiegając ze schodów, wylałem z kałamarza czerwony atrament na ciepłą i chyba jedyną jej kurtkę. Przypominam sobie profesorkę matematyki, wspaniałą Ewelinę Rodzochową, która podczas każdej klasówki wypraszała mnie za drzwi, bo doskonale wiedziała, że i tak nie rozwiążę żadnego zadania, więc po co miałbym wtedy przeszkadzać na jej lekcji. Mam w pamięci profesora biologii – przezacnego Pana Kusia. Był bardzo dobrym człowiekiem. Zadawał pracę klasową, pisał temat na tablicy, a sam siadał przy profesorskim stoliku stojącym na katedrze oczywiście i rozkładał tygodnik „Po prostu”, który czytał, zasłaniając nim sobie całą twarz. Zawsze jednak wiedział, które z nas ściąga. Jego tajemnicę odkryliśmy dopiero później, kiedy pewnego razu dostrzegliśmy, że strony gazety są przemyślnie podziurkowane szpilką, a może i nie szpilką, a przez te maleńkie otworki profesor mógł doskonale widzieć całą klasę i wszelkie próby naszego ściągania.

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd